Uzurpatorzy Jeremiego Wiśniowieckiego – komentarz Jerzego Karszni na temat sytuacji na rynku trzody chlewnej

 

„ A jak poszedł król na wojnę

Grały jemu surmy zbrojne,

Grały jemu surmy złote

Na zwycięstwo, na ochotę…

 

A jak poszedł Stach na boje,

Zaszumiały jasne zdroje,

Zaszumiało kłosów pole

Na tęsknotę, na niedolę…

 

A na wojnie świszczą kule,

Lud się wali jako snopy,

A najdzielniej biją króle,

A najgęściej giną chłopy.

 

Szumią orły chorągwiane,

Skrzypi kędyś krzyż wioskowy…

Stach śmiertelną dostał ranę,

Król na zamek wraca zdrowy…

A jak wjeżdżał w jasne wrota,

Wyszła przeciw zorza złota

I zagrały wszystkie dzwony

Na słoneczne świata strony.

 

A jak chłopu dół kopali,

Zaszumiały drzewa w dali.

Dzwoniły mu przez dąbrowę

Te dzwoneczki, te liliowe…

Maria konopnicka

 

„ A jak chłopu dół kopali zaszumiały drzewa w dali”.

Szanowni czytelnicy – bracia rolnicy, a jak przyjdzie iść na wojnę, na front jako mięso armatnie to kto pójdzie? Czy tam będzie Prezydent, Premier, polscy „celebryci” z Majdanu? Nie, oni już dawno będą w Londynie. A na front czy pójdzie Staś? Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt… (Bagnet na broń, Władysław Broniewski) Tak, ojczyźnie krwi nie odmówi nikt ale czy w naszej ojczyźnie – matce jest autorytet na którego wezwanie pójdą mieszkańcy wiosek i miast. Czy nasza wieś ma dziś taką postać, jak Wincenty Witos w 1920 r., gdy na Jego wezwanie poszły jak w dym tysiące chłopów by przelać krew, choć ówczesna ojczyzna też bywała dla nich macochą. Ile jeszcze tej Polski zostało, skoro ów Witos powiedział: „Tyle Polski ile ziemi oranej pługiem polskiego chłopa”? Polski chłop prowadzi dziś akcje protestacyjne, aby tej ziemi nie wyprzedawać obcokrajowcom, a rząd jakby tego nie rozumiał. Polski chłop dziś blokuje drogi, bo przez miesiąc jego rząd nie potrafi rozwiązać problemów producentów trzody, chociaż w dużej mierze ponosi winę za te problemy. Za eksponowanie przez naszych polityków solidarności politycznej  z Majdanem rachunki płaci polski chłop. Nasza polska „solidarność” to piękna idea, ale może w pierwszej kolejności realizujmy ją we własnym kraju. Rodzimi producenci trzody ponieśli i ponoszą duże straty finansowe, solidarność z Majdanem nic nie kosztowała sfery budżetowej, nie zmalały pobory Premiera, Posłów, Wojewodów. Czy można ideę solidarności realizować poprzez zmniejszenie o 30% płac budżetówki i tymi środkami rekompensować straty producentów trzody?

Jeżeli niesiemy sztandary solidarności na Wschód, to może także zanieśmy je na Zachód i poinformujmy państwo austriackie, że dogadywanie się w sprawie wieprzowiny za naszymi plecami z Rosją to nie tylko niesolidarne, ale mocno nieetyczne. Solidarność ma różne imiona, chociaż sprawy materialne to tylko marność nad marnościami. Na koniec pytanie, najważniejsze, na które mam nadzieję nigdy nie trzeba będzie odpowiedzieć: czy stać nas wszystkich w Polsce na solidarność krwi? I czy na tą solidarność z nami można liczyć w Europie Zachodniej?

Jerzy Karsznia